Fałszywa Natura

Aktywator PsaDziś chciałam zastanowić się nad czymś, co spotkać można właściwie codziennie, jest dostępne na wyciągnięcie ręki i nie kosztuje człowieka ani złotówki.

Mało tego, ludzie korzystają z tego w nadmiarze, śmiem twierdzić, że nawet rozrzutnie.

Jak się pewnie zorientowałeś / -aś po tytule, dziś chcę trochę podrążyć temat fałszu. Szastamy nim niedbale, wplatając go, w każdą sekundę naszego życia. Ze świecą można szukać kogoś, kto nigdy nie skłamał, nigdy czegoś nie wymazał czy nie dopowiedział. Przekształcamy swoją rzeczywistość tak płynnie i biegle, że już nawet nie nazywamy tego fałszowaniem, ale zwyczajnie korektą czy podrasowaniem.

Małe poprawki, dla udoskonalenia, czy ułatwienia w odbiorze. Drobne retusze, by coś ukryć przed niemiłym komentarzem. Małe kłamstewko, by nie zrobić komuś przykrości.

Nie umoralniam Cię, broń Boże! Kocham Photoshop! Te wszystkie filtry dające tyle możliwości!

Sama też się „koryguję”. Lusterko zawsze w torebce. Zrób mi zdjęcie z głupią miną, jesteś notowany na wszelkich listach gończych! Podobnie ja inni ludzie, chcę być odbierana z najlepszej strony.

Ludziom weszło to tak w krew, że sam/ -a już nie wiesz co jest prawdziwe, a co „ulepszone”. Oto my rodzaj ludzki, ewolucja ukształtowała w nas wiele, także fałsz.

Czy fałsz się przydaje w życiu?

Oczywiście, że tak! Te miliony oszukanych na pieniądze osób, są tego najlepszym przykładem. Zrobisz interes życia, o ile jesteś wytrawnym żonglerem rzeczywistości. Bohater książki Wilk z Wall Street, już stał się ikoną filmu.

Uwielbiam ten film.

Żeby było jasne. Nie, nie namawiam do hazardu, kradzieży itp. To jest bardzo złe, nie fajne, właśnie macham Ci palcem wskazującym – No, no, no. Ale sam/ -a przyznasz, że oszustom żyje się lżej. Bynajmniej z perspektywy osoby, która całe życie stara się uczciwie zapracować, na karmę dla swojego psa.

Pozwól, że opowiem Ci historyjkę, jak sama kiedyś próbowałam kogoś oszukać. Oczywiście udało mi się, ale profitów z tego nie miałam żadnych. Nie jestem z tego dumna, ale może moje „strategiczne myślenie” doprowadziło mnie do sytuacji, gdzie zrobiłam z siebie kompletnego durnia. Po co mi to było? Do dziś nie znajduję sensownej odpowiedzi.

Prawdziwe kłamstwa kontra otwarty umysł.

Ze studiów często wspominam wyjątkowego wykładowcę, a mianowicie Pana od angielskiego. Profesor, nazwijmy go X, był nauczycielem z powołania, całym sobą angażował się w zajęcia, co sprawiało, że podobnie jak reszta grupy, uwielbiałam na nie chodzić. Nauczył mnie nie tylko czytać, ale i mówić po angielsku na poziomie, który dla mnie samej był zaskoczeniem. Gdybym dziś, mogła dostać się do niego na prywatne lekcje, pewnie za kilka miesięcy biegałabym po Londynie, z przepięknym akcentem dopytując o przystanki autobusowe, najbliższe sklepy spożywcze i wdzięcznie intonując, ile płacę za moje osnute mgłą, brytyjskie zakupy. Niestety nie mam już tej możliwości, a wiedza którą mi wtedy wpoił, odzywa się echem, gdy wracam do nauki języka angielskiego.Aktywator Psa

Pod koniec drugiego semestru, kolokwium już zaliczone, jednak zajęcia nadal w planie, więc Pan X postanowił pożegnać się z nami małym resume, odnośnie gramatyki. Liczyliśmy na jakiś pożegnalny gest i że nas puści do domu, jednak on, chciał to zrobić z czystym sumieniem i spełnieniem obowiązku. Przygotowany w kserówki, opracowanych przez siebie wykresów językowych, rozpoczął wykład.

To był najdłuższe i najnudniejsze wystąpienie, jakie kiedykolwiek miałam okazję wysłuchać. To było jak krojenie surowego mięsa i zachwycanie się jego mieleniem. Naprawdę lubiłam Pana X, byłam jego fanką, ale to co on zrobił tamtego dnia z angielską gramatyką, było jak bieg przez pustynię w samo południe.

Byliśmy wykończeni już po 15 minutach. Jednak on wytrwale kluczył w gramatycznych niuansach, akcentach obowiązujących w całym królestwie. Możliwe, że z uwzględnieniem zmian historycznych?!

Wtedy wpadłam na pomysł. Stwierdziłam, że jeśli zacznę strzelać sztucznie zainteresowane miny, on zorientuje się, jak bardzo nudzą nas jego wywody i odpuści sobie zniechęcony. Takie chamskie – Serio? Co ty opowiadasz? Nie może być?

Nic bardziej mylnego. Moje kiwanie głową jak kukła, na każde zdanie twierdzące, ściąganie brwi w najróżniejsze figury, przy zdaniach pytających, ożywiło Pana X i zachęcony kontynuował wykład, brnąc coraz głębiej w szczegóły gramatyczne.

Nie wspomniałam jeszcze o tym, że Pan X KAŻDE ZAJĘCIA PROWADZIŁ PO ANGIELSKU. Przed ich rozpoczęciem, informował nas zawsze, w jakim akcencie je poprowadzi, z poleceniem, by skupić się na jego wymowie i różnicach. Podobnie było na wspomnianych zajęciach.

Pan X był naprawdę cudownym człowiekiem. Pewnie jest nadal. Ileż bym oddała, by trafić znów na naukę do niego.

Wracając do scenki: Siedzę, jak ta aktoreczka, z grymasami jak na przesłuchaniu do reklamy dropsów, a on ucieszony patrzy na mnie i nie przestaje. Płynie, wręcz leci na swym ukochanym gramatycznym dywanie, przywiezionym pewnie, z jakieś brytyjskiej kolonii. Im bardziej się sztucznie podpalałam, tym bardziej, on zwracał się już tylko do mnie.

Koniec czasu, jęk radości wśród słuchaczy, ja robię niepocieszoną minkę, i podbiegam by pomóc Panu X przy rozdawaniu kserówek. Wszystko, po to by tylko jak najszybciej wyjść z sali.

Pan X dziękuje grupie, za wysłuchanie ostatniego wykładu.

Mówi, że zdaje sobie sprawę z tego, że był on naprawdę wyczerpujący naszą cierpliwość, ale cieszy go, że wśród 20 osób, znalazła się choć jedna, która wysłuchała go z prawdziwym zainteresowaniem. Jego serdeczne spojrzenie, ląduje na mojej twarzy. Dziękuje mi po imieniu przy grupie i dodaje, że byłam jedną z jego ulubionych studentek.

Mam gulę w gardle, gdy go dziś wspominam. Tamtego dnia, paliłam raka ze wstydu. Ba! Nawet dziś jest mi okropnie wstyd. Pan X został przeze mnie oszukany, z pobudek właściwie nic nie znaczących.

Szkodliwość mojego zachowania, znikoma, jednak wstyd pozostał.

Nie zyskałam niczego wartościowego, przez swoje nie mające żadnego szczytnego celu zachowanie. Straciłam czas, nie skupiając się na tym, co było naprawdę ważne. Dopiero później wyciągnęłam wnioski, ale czasu już nie cofnę. Żałuję, że tak potraktowałam Pana X. Dziś jednak, dla niego to nie ma żadnego znaczenia, a ja zostałam z poczuciem zrobienia z siebie idiotki. 

Aktywator Psa

Fałsz i pies – czy to się da połączyć?

O ile Pan X dał się wciągnąć w mój spektakl grymasów, o tyle moje psy, jeśli moje nastawienie jest sprzeczne, z tym, co chcę od nich uzyskać, po prostu moją mnie w nosie.

Przykład:

Jestem wnerwiona, z reguły na mojego męża. Tak, nasze małżeństwo jest dość barwne, jeśli chodzi o nasze relacje, ale ilość tych barw, nie jest kompatybilna, z odbiorem kolorów przez psa.

Jeśli ja jestem zła, a będąc w takim stanie przywołuję do siebie psa, to choćbym szczebiotała jak skowronek, Kama nie podejdzie i koniec.

Guru owszem, będzie się skradał, podejdzie niepewnie, w obawie o moje intencje, Kama zaś nie. Kama czyta ze mnie jak z otwartej książki. – Jeśli się siostro nie uspokoisz, to nie licz, że z Tobą pogadam. Nie – e, nie namówisz mnie.

Pies, nie będzie współpracował z fałszywym przekazem. Chcesz żebym do Ciebie podszedł, daj mi powód, że poczuję się z Tobą bezpiecznie.

Jeśli oczekujesz od psa, żeby Cię posłuchał, a jesteś zdenerwowany, pies spokojnie i asertywnie oddali się w ciekawsze miejsce.

Spokojnie asertywna – a co to do cholery jest?

Na początku moich problemów z Kamą, czytałam Zaklinacza Psów – Cesara Milan. Jak mantrę powtarza on jedno określenie – musisz być spokojnie asertywny/ -a.

Jak Boga kocham nie rozumiałam, o co temu gościowi chodzi! Jak mam być asertywna i jednocześnie spokojna?

Przecież asertywność to umiejętność odmawiania – Mówię NIE i myślę NIE! Jak ja mam zachować spokój, skoro mówię NIE?

Aktywator Psa

By zrozumieć, o co w tym całym „dwulicowym” podejściu chodzi, musiało upłynąć trochę wody w rzece.

Nie mówię NIE na psa, za jego złe zachowanie. Mówię NIE na sytuację, która powstała, ale nie wyprowadza mnie ona z równowagi. Nie poddaję się jej, ale staram się spokojnie dojść do przyczyny, która ją spowodowała.

Asertywność często jest mylona z agresywnością. Jeśli jednak zagłębisz się w ten temat bardziej, dojdziesz do takich samych wniosków jak ja, po lekturze kilkunastu poradników i ćwiczeniach z gazet psychologicznych.

To nie są takie same reakcje, a ich łączenie wcale nie prowadzi do rozwiązania problemów.

To trudne jeśli wracasz zmęczony /-a z pracy, w domu bałagan, a pies narobił Ci na środku kuchni i siku zdążyło już lekko przyschnąć. To jeszcze trudniejsze, gdy nowe buty, na które trzeba było wyłożyć większą kasę, właśnie zostały nadgryzione przez psa, w sposób nie nadający się do naprawy u szewca. Właściwie to jesteś na skraju cierpliwości, gdy nowy stół kuchenny, został wyszczerbiony ząbkiem, twojego kosmatego przyjaciela.

Aktywator PsaCo do jednego mogę dać świadectwo – To wszystko można przejść, wypracować w sobie spokój i osiągnąć sukces, by zmienić jego złe zachowanie.

Najważniejsze jest w tym to, by się nie poddawać. Szukać rozwiązań, nie odpychać od siebie problemów, nie szukać winnych, a jedynie przyczyny takich sytuacji.

Nie bądź jak lawina czy huragan. Bądź jak strumień, co drąży. Trochę tu zalatuję jogą i filozofią Zen, ale prawda jest taka, że wszelkie nieczyste, negatywne uczucia, zniechęcają, albo rodzą rozczarowanie i pretensje.

Odbierają właściwe spojrzenie na problem. Z czasem ewoluują w przykre konsekwencje.

Po co ta gra?

Prawda jest też taka, że z fałszem u ludzi, jest jak wirusem. Jeśli jeden zacznie grać na fałszywej strunie, to rzadko która osoba, odpowie mu szczerą reakcją. Z reguły poddajemy się tej grze, szczególnie w pracy baaaaaardzo często gramy w takie kalambury. Ktoś coś mi szepnie, że ten jest taki czy owaki, jak go poznam osobiście, to niby nic do niego nie mam, ale uśmiecham się, słysząc głosik z tyłu głowy – Pamiętaj, że ten jest taki czy owaki! Fałszywe relacje, są zbudowane na grząskim gruncie, a z czasem przychodzi taki dzień, gdzie ktoś „ginie” w tym ruchomych piaskach.

Ten, kto odkryje karty nieuczciwego gracza, często jest później obszeptany, że jest inny, czasem nawet, że jest bezczelny. Powstają konflikty, nieporozumienia, z których z czasem, jakoś mniej lub bardziej dojrzali wychodzimy. „Czas nas uczy pogody…”

Ze zwierzętami, niestety nagminnie nie staramy się zagrać czysto. One przeciwnie, uczciwie pokazują nam swój charakter, od pierwszego dnia znajomości. Przyzwyczajamy je do siebie, uczymy ludzkich emocji. Gramy coś na potrzebę chwili, jedynie z własnych pobudek, nie patrząc na rodzące się konsekwencje, by potem zostawić je w przekonaniu, że to było szczere, prawdziwe. Rzadko kiedy, po fakcie, palimy się ze wstydu. Zwierzęta sobie nie zanucą przy tym Grażyny Łobaszewskiej.

Jak często odpuszczamy sobie, takie fair play? Wystarczy, że zadzwonisz do schroniska dla bezdomnych zwierząt i zapytasz ile przebywa tam „lokatorów”.

Fałszywa natura, czy łatwizna?Aktywator Psa

Bardzo chciałabym, żeby ten tekst, skłonił do przemyśleń nad kilkoma sprawami.

Czy kierowanie się w życiu zakłamaniem, zmienioną sztucznie rzeczywistością, nie jest dla Ciebie pójściem na łatwiznę? (Tak chcę psa! W razie czego zajmie się nim mama/tata/ktoś – Czy ten ktoś o tym wie? Obiecał Ci to?)

Czy warto siebie oszukiwać, bo tak jest Tobie łatwiej, wygodniej? (Ten pies już się nie zmieni, jest za stary na naukę. A czy to była nauka, czy tylko jedna próba zakończona niepowodzeniem? Czy naprawdę miałeś/ -aś chęć nauczenia psa, czy raczej zmienienia psa?)

Czy pozbawienie siebie szansy na uczciwe starcie z problemem, da Tobie więcej korzyści, niż satysfakcja z jego przezwyciężenia? (Oddam go do schroniska, tam się nim zajmą. Zajmą się, to prawda, dostanie dach nad głową i jedzenie, ale problem zachowania psa, nie zostanie rozwiązany. Zmierzy się z nim kolejny właściciel.)

Niech te pytania pojawią się w chwilach, gdy czujesz, że sprawy idą nieczysto. Kiedy pozbawiasz się spokoju i prawa, do uczciwego wzięcia sprawy w swoje ręce. Nie oszukuj się, że odsunięty czy zignorowany problem nie powróci.

Szukaj rozwiązań, a nie trudności. To przybliży Cię do prawdy o sobie i da poczucie satysfakcji, że to Ty kierujesz swoim życiem, domem i relacjami, które się w nim tworzą.

Bez kłamstw, zgodnie ze swoją prawdziwą naturą. 

Aktywator Psa

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s